Jesienne przysmaki – ziemniaki z ogniska

144

W Regionalnej Izbie Pamięci w Wysokiem pamięta się o tym, że w dawnej zamojskiej wsi trudno było sobie wyobrazić wykopki bez pieczonych ziemniaków z ogniska. Nieco starsi mieszkańcy wsi z sentymentem wspominają swoje pierwsze dziecięce doznania smakowe i zapachowe związane z upieczonymi w ogniskowym żarze kartoflami ze szczyptą soli. Tej jesieni było kilka okazji, aby przekazać te wspomnienia najmłodszemu pokoleniu w praktyce.

W przypadku dzieci tradycyjne jesienne spotkania przy Regionalnej Izbie Pamięci w Wysokiem niejednokrotnie są pierwszym zetknięciem się z tym prostym, acz bardzo lubianym przysmakiem. Jak co roku, tak i w tym 2020 roku, opiekunki Izby zaprosiły wszystkich chętnych do wspólnego pieczenia ziemniaków. Podczas wrześniowych spotkań wysocki obiekt muzealny odwiedziło kilka zorganizowanych grup dzieci i młodzieży wraz z opiekunami. Pretekstem do odwiedzin było oczywiście ognisko, jednak program wizyt obejmował również inne atrakcje. Jedną z nich było zwiedzanie ekspozycji, połączone z opowieściami o dawnych czasach. Jednak dzieci najlepiej uczą się poprzez doświadczenie, toteż sporą ilość czasu wygospodarowano na wypróbowanie dawnych zabawek. Ekspozycja w Regionalnej Izbie Pamięci to coś więcej niż wystawione przedmioty, które można tyko oglądać. Mile widziane jest aktywne korzystanie ze zgromadzonych eksponatów i ożywianie ekspozycji – zwłaszcza, gdy obiekt odwiedzają najmłodsi. Wtedy w ruch idą klocki, drewniane pojazdy, lalki, misie, gry manualne czy konie na biegunach. Cała Izba zaś wypełnia się śmiechem i radosnymi okrzykami dzieci, a oderwanie dzieci od zabawy stanowi często nie lada wyzwanie. Jesienne wizyty w Izbie to również świetna okazja do obcowania z przyrodą, o ile pogoda sprzyja. Tereny zielone wokół Izby kryją mnóstwo ciekawych miejsc, takich jak kwiatowy zegar słoneczny, kamienne figury zwierzaków, przepięknie wyrzeźbione budki lęgowe czy bocianie gniazdo. Dzieci mają okazję to wszystko dokładnie obejrzeć i dowiedzieć się różnych, ciekawych faktów przyrodniczych. Naturalnie, nie brakuje również miejsca na zabawę w plenerze – można pobiegać, pobawić się w berka, w międzyczasie nabierając apetytu na piekące się w ognisku bulwy. A na koniec, wydobywanie ziemniaków z popiołu, krótkie studzenie, mały „instruktaż obsługi” i… wyczekana konsumpcja. Tegoroczny sezon „ziemniaczany” już niestety za nami, ale zapraszamy za rok!

GOK: Małgorzata Wołoszyn