Słowa starej piosenki to świetne wakacyjne motto. Po całorocznej pracy, pakujemy plecaki, dobre buty, namioty i ruszamy na spotkanie z Przygodą. W tym roku na Grunwaldzki Szlak wyruszyły dwie drużyny: 69 Grunwaldzka Drużyna Harcerska „Pyszczydła” i 9 Zamojska Drużyna Wędrownicza „Ventus”. Skąd w Wysokiem dwie drużyny? Metodyka harcerska zakłada istnienie 4 pionów, dostosowanych do wieku harcerzy. I tak najmłodsze są zuchy, w szkole podstawowej mamy harcerzy, w gimnazjum – harcerzy starszych, a w szkołach ponadgimnazjalnych – wędrowników. „Ventus” powstał rok temu, drużynową jest Justyna Kukiełka. Podczas wakacji opiekę nad tą drużyną sprawował Bartek Jakóbczak „Strażak”. Czemu piszę o tym? Chciałabym, by ta drużyna wyszła z cienia „Pyszczydeł” i zaczęła pracować na swoje konto. Bo to właśnie oni m.in. uświetnili Dzień Muzealnika polonezem, zorganizowali Zlot Drużyn Hufca Zamość, samodzielnie realizowali zadania programu Rok Regionów. Składając zobowiązanie instruktorskie, przyrzekłam wychować swojego następcę. Rok temu, na Kopcu Jagiełły, to samo przyrzeczenie złożył Bartek, za rok zrobi to Justyna. I w tym właśnie tkwi siła harcerstwa. Dzięki temu, od ponad 100 lat, rzesze młodych ludzi rzucają wyzwanie wszelkiej bylejakości, nudzie, brakowi zainteresowań.
Jak co roku, na początku lipca wyruszyliśmy na Rajd Grunwaldzki. „Pyszczydła” starowały z Działdowa, na trasie VI. Naszym zadaniem było odnalezienie złotego pektorału Urlicha von Jungingen..” Pomimo, że wojna miedzy Polską a Zakonem Krzyżackim trwała już drugi rok dopiero teraz obie strony zmobilizowały wszystkie siły i nieopodal wsi Grunwald stoczyły bezpardonowy bój. Od czasu bitwy minęło już kilka dni, ale Jurdze wydawało się, że przed chwilą dopiero wznosił swój oręż w geście tryumfu. Przymknął oczy i znowu tam był, w bitewnym ścisku, wraz z towarzyszami z chorągwi nadwornej szarżując na znienawidzonych Krzyżaków, uderzając mieczem na prawo i lewo” Fragmenty opowiadania Dariusza Domagalskiego „Złoty pektorał” towarzyszyły nam na całej trasie, sugerowały miejsca, gdzie należy szukać dalszych informacji. Gra fabularna, w której uczestniczyliśmy była pasjonująca i bardzo starannie przygotowana. W sądzie udostępniono nam teczkę z aktami sprawy (oczywiście fikcyjnej), na podstawie przedwojennych zdjęć identyfikowaliśmy miejsca, szukaliśmy informacji w kościołach. Złoty pektorał został zamurowany przy figurce Jana Nepomucena na moście w Lidzbarku Welskim. Niestety, to nie my byliśmy tam pierwsi. Zajęliśmy III miejsce na trasie (na 9 drużyn), ale fantastyczna zabawa zostanie na długo w naszej pamięci. „Ventus” wędrował z Nidzicy trasą I. Wędrownicy wcielili się w mieszczańskich rzemieślników i kupców z terenów Prus, zdobywali tytuły czeladnicze dawnych zawodów średniowiecznych oraz pomnażali swe kupieckie majątki. A przy tym nie byli obojętni wobec bestialskich poczynań Krzyżaków.
Po zakończeniu rajdu, wyruszyliśmy na Zlot Grunwaldzki. „Ventus” zdobył swój pierwszy tytuł i odznakę Drużyny Grunwaldzkiej, „Pyszczydła” – trzeci i zostały na stałe przyjęte do Wspólnoty. Podczas zlotu „Ventus” prowadził warsztaty „Japonia 2”, które cieszyły się ogromnym powodzeniem. Prezentował ceremonię picia herbaty, zakładania kimona, częstował onigiri. W ramach Jarmarku Regionalnego „Pyszczydła” oprowadzały po Zamościu – zawieźliśmy na Grunwald własnoręcznie wykonaną makietę Starówki. Kto zwiedził i poprawnie odpowiedział na pytanie o Zamościu, otrzymywał gadżet odpustowy. Gadżety wykonaliśmy również samodzielnie – breloczki, broszki, kolczyki, korale, bransoletki, ikony. Mieliśmy również mapy Gminy Zamość, foldery zamojskie, teczki z Tygodnika Zamojskiego i oczywiście odpustowe szczypy. Szczypy zrobiły międzynarodową furorę (na zlocie byli również Litwini, Białorusini, Czesi). Przez nasze stoisko przewinęło się ponad 600 osób, czyli blisko połowa zlotowiczów.
Wakacyjna przygoda za nami. Niezmiennie, serdecznie dziękujemy Panu Wójtowi i wszystkim pracownikom Gminy Zamość, którzy wspierają nasze poczynania i życzliwie nam sekundują.
