Bo każdy powód jest dobry…

Za przemoc uważa się działania naruszające godność i osobistą wolność jednostki, wykorzystujące przewagę fizyczną, psychiczną, społeczną czy jakąkolwiek inną zmierzającą do wymuszenia na ofierze konkretnych zachowań, niezgodnych z jej wolą.
Przemoc jest zjawiskiem wynikającym z działania człowieka, które:– jest intencjonalne, celowe (tzn. nie jest przypadkowe),– przyczynia się do naruszania praw i dóbr drugiego czlowieka,– uniemożliwia samoobronę bowiem opiera się na dysproporcji sił,– powoduje szkody – np. szkody społeczne ale także i osobiste.Ocena danego zachowania pod względem wystąpienia tych czterech kryteriów pozwala już bardziej obiektywnie rozstrzygnąć czy mamy do czynienia z przemocą. Wystąpienie w danym przypadku wszystkich czterech cech, pozwala stwierdzić, że analizowany przypadek to zachowanie z kręgu przemocy. Nie jest to bez znaczenia, bowiem to, co w konkretnej sprawie będzie się działo dalej, w znacznej mierze zależy od trafności oceny sytuacji i jej właściwego zakwalifikowania.
Wynika więc, że przemoc jest złem, która nie może spotykać się z naszą zgodą i akceptacją. Wymaga zwalczania i przeciwdziałania, z tego samego powodu, zło to zostało skodyfikowane w przepisach prawa, nazwane przestępstwem i zagrożone odpowiedzialnością karną i cywilną.
Bardzo trudno jest rzetelnie ocenić częstotliwość występowania takiego zjawiska, jakim jest przemoc w rodzinie. Istnieje przynajmniej kilka powodów, dla których nie jest to zadanie łatwe. Już same problemy definicyjne stanowią trudność w przygotowaniu i przeprowadzeniu badań. Stanowią one bowiem podstawowy wyznacznik w doborze metod i źródeł informacji. W ocenie zjawiska nie chodzi przecież tylko o ilość, ale mówiąc przewrotnie, także o jakość. Przemoc przemocy nie jest równa. Tymczasem osoby, które w praktyce stykają się z ofiarami przemocy w rodzinie wiedzą doskonale, jak długo dochodzi do ujawnienia całej prawdy, jak długo ofiara, która wprawdzie zdecydowała się ujawnić sam ten fakt, ma tendencje łagodzenia przeszłości. To z kolei sprawia, że w statystycznym interpretowaniu, nawet tych ujawnionych przypadków, powinniśmy być ostrożni- nie bezpodstawne będzie bowiem założenie, że przynajmniej o części z nich nadal nie znamy całej prawdy.
Analiza większości procesów przemocy domowej wykazuje, że odbywa się w trzech charakterystycznych fazach.
Pierwsza to narastanie napięcia, sprawca jest wówczas poirytowany, łatwiej wywołuje awantury, ciągle zgłasza jakieś pretensje.
W tej fazie ofiara zaczyna odczuwać niepokój i najczęściej stara się łagodzić sytuację, próbuje spełnić oczekiwania sprawcy, tłumaczyć i usprawiedliwiać przed nim. Osoby, funkcjonujące w takim schemacie już jakiś czas, uczą się podświadomie rozpoznawać tą fazę i czują, że nieuchronnie prowadzi ona do wybuchu czynnej przemocy. Napięcie związane z oczekiwaniem na coś, co w jej przekonaniu musi nastąpić jest tak duże, że czasami ofiara sama prowokuje wybuch żeby mieć to już za sobą.
Druga faza to gwałtowna i intensywna przemoc. Dochodzi w niej do bezpośredniego ataku, eskalacji agresji, rozładowania po stronie sprawcy. Ofiara najczęściej wówczas broni się i stara zminimalizować doznane krzywdy. Jej myślenie i aktywność poczatkowo koncentruje się na tej chwili, kiedy najważniejsze staje się zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Bezpośrednio po, często podejmuje postanowienia dotyczące przyszłości. Chce coś zmienić, nie godzi się na kolejny raz, w postanowieniach tych trudno jest jej wytrwać, bowiem następuje faza trzecia.
Trzecia faza nosi nazwę miodowego miesiąca, następuje w niej gwałtowna zmiana. Sprawca często zmienia się diametralnie, przeprasza, obiecuje znacznie więcej niż jest w stanie spełnić. Bezpośrednie relacje z ofiarą mają teraz elementy czułości, bliskości. Są to zachowania miłe ofierze, pojawia się nadzieja na lepsze jutro. Sprawca natomiast nabiera przekonania, że mu się udało, że nie poniesie konsekwencji i, że dysponuje sposobem, dzięki któremu będzie mógł załagodzić sprawę także w przyszłości. Niestety, najczęściej zmiana zachowania sprawcy nie jest trwała. Zgodnie z dynamiką procesu faza ta przemija i przechodzi ponownie w pierwszą, gdyż napięcie narasta i zapowiada kolejny wybuch. Obserwacje wskazują, że kolejne cykle są z reguły coraz krótsze, zwłaszcza, ich trzecie fazy, a przemoc coraz bardziej gwałtowna i intensywna.
W skrajnych przypadkach przemoc jest tak permanentalna, ze trudno wyróżnić te fazy- zwłaszcza tą trzecią.
Ofiara przemocy w rodzinie, niezaleznie od tego, z jaką formą tej przemocy się spotyka, jest w szczególnie trudnej sytuacji. Z jednej strony, naturalnym dążeniem ofiary jest uwolnienie się od krzywd, których doświadcza. Z drugiej jednak, podlega ona różnym manipulacjom i naciskom psychicznym, które utrudniają (o tyle skutecznym, ze otaczajacym ją z różnych stron).
Jeżeli uwzględni się jeszcze fakt, że w przypadku tej grupy przestępstw, do jakich należy przemoc w rodzinie, jak w żadnym innym, ofiara najczęściej zmuszona jest, także po fakcie przestępstwa, co do dalszego przebywania w bezpośredniej styczności ze sprawcą – i to niejednokrotnie sam na sam – to łatwiej będzie zrozumieć jej zachowania i obawy. To, że najczęściej ofiara musi nadal przebywać ze sprawcą, daje mu możliwość wpływania na dalszy bieg wydarzeń.
1. Pierwszym żródłem nacisków na ofiarę jest sam sprawca.
Sprawca nie tylko nie jest zainteresowany zmianami – więcej obawia się ich, jest więc w stanie zrobić wiele- z zaostrzeniem przemocy włącznie – aby do nich nie dopuścić. Stara się spowodować, aby ofiara nadal myślała i działała w oparciu o dotychczasowe schematy. Zaostrzenie przemocy nie jest jedynym, i wcale nie najczęstszym zachowaniem, w jaki sprawca chce osiągnąć swój cel. Repertuar stosowanych tu środków jest bardzo szeroki np: przeniesienie części odpowiedzialności za to, co się stało na ofiarę, obarczanie ofiary odpowiedzialnością za to, co się stanie z nim i rodziną, jeżeli podejmie działania wyzwalające z przemocy, w inny sposób odwieść i zniechęcić ofiarę od skutecznego przeciwstawiania się,
2. Drugie żródło nacisków to przekonania społeczne (mity dotyczace przemocy).
Powszechne przekonania, jakie mamy odnośnie przemocy w rodzinie i towarzyszącym jej zjawiskom stanowią ogromną siłę oddziaływań, a niejednokrotnie wręcz decydują o dalszych wydarzeniach. Są one tak powszechne jak i nieprawdziwe. Ich cechy, a szczególnie nieuzasadniona wiara w nie, sprawia, iż często nazywane są mitami. Mity te działają na ofiarę także przynajmniej na dwa sposoby: ofiara otoczona jest ludźmi, którzy w te mity wierzą i w swoich postawach i ocenach je uwzględniają, dotychczas sama ofiara najczęściej wierzyła w większość podsuwanych jej mitów i poprzez nie oceniała swoje relacje ze sprawcą.
3. Kolejne źródło nacisków na ofiarę to instytucje, z którymi się styka w poszukiwaniu pomocy.
Często okazuje się, że instytucje państwowe także podlegają działaniom mitów, bowiem w instytucjach tych pracują ludzie, którzy podlegają takim samym prawom psychologii jak każdy. Inaczej traktuje się swoje obowiązki, jeżeli się jest do nich przekonany psychicznie (np: z większym przekonaniem będzie ścigało się przestępstwo, które samemu odbiera się jako groźne, a zapewne z mniejszym, jeżeli w głębi duszy traktuje się je np: jako „wewnętrzną sprawę rodziny”). Nawet, jeżeli uznać, że zachodzące zmiany społeczne i różne działania i akcje na rzecz rodziny, kobiet i dzieci, sprawiają, iż znaczenie mitów dotyczących przemocy domowej, wychowania oraz płci słabnie, to jednak nie sposób pomijać tego problemu. Wyzwalanie się niektórych środowisk z tej swoistej mitologii następuje bardzo powoli. Nastawienie społeczne to ciągle jedna z najważniejszych przeszkód w skutecznym przeciwstawianiu się zjawisku przemocy w rodzinie.

Małgorzata Paszko
Opracowano na podstawie: Konrad Olejniczak, Ewa Olech-Czupryńska „Kocham, reaguje”.
Udostępnij