Emocjonujące spotkanie w malowniczej scenerii

60

Wystawa autorska Zofii Kosiorek – Poździk
„WYOBRAŹNIA Z NATURY”

Spotkanie pełne wzruszeń, tak w jednym zdaniu mogę określić spotkanie z Panią Zofią Kosiorek – Poździk, jakie odbyło się 14 października 2021 r. w Bibliotece Publicznej Gminy Zamość w Mokrem. Co tak naprawdę nas wzruszyło? Kto zna Panią Zofię doskonale kojarzy jej obrazy, które w cudowny sposób zatrzymują miejsca i czas, a przy tym przekazują pewien uchwycony w sobie ładunek emocji. Ale oprócz obrazów Pani Zofia przyniosła ze sobą wiele poruszających historii, pełnych ciekawych postaci, poświęcenia, odwagi. Opowieści, które wycisnęły w naszej pamięci niezapomniany obraz ich bohaterów, a raczej bohaterek.
Zanim jednak podzielę się z Państwem wzruszającymi historiami, kilka słów o równie emocjonującej wystawie malarskiej Pani Zofii (za sprawą, której powyższe spotkanie zostało zorganizowane). Nie po raz pierwszy obrazy Pani Zofii Kosiorek – Poździk są udostępniane naszym czytelnikom, już podczas tegorocznej „Nocy Bibliotek” mieliśmy okazję zaprezentować je szerszemu gronu odbiorców i to dwukrotnie: podczas „Nocy” dla dorosłych, a po raz drugi w ramach tej samej akcji, tym razem w wersji dla młodzieży. Wystawa nadal zdobi wnętrze naszej biblioteki, stąd serdecznie zapraszamy wszystkich do obejrzenia jej na żywo!
Przygotowana ekspozycja prezentuje zaledwie wycinek całego dorobku artystycznego malarki, ale i tak potrafiącego zachwycić. Wśród wybranych obrazów znajdziemy malarstwo olejne, gdzie dominuje pejzaż, inny zestaw odzwierciedla kompozycje kwiatowe i technikę malowania pastelami oraz akwarelą. Każda z tych technik wymaga odmiennego warsztatu, rekwizytów, podejścia, jednakże w każdej artysta musi wykazać się samodyscypliną i zamiłowaniem, jak mówi malarka: „Malowanie wymaga wewnętrznej dyscypliny, chęci, cierpliwości, a nade wszystko należy to kochać”.
Co jest źródłem inspiracji dla naszej artystki? Przede wszystkim natura. Twórczość Pani Zofii zachwyca blaskiem zboża rozświetlonego promieniami słońca, pobudza do refleksji widokiem samotnego słonecznika, inspiruje krajobrazem lasu, jezior, uspokaja zielenią i błękitem… To twórczość podyktowana naturą, czytelna i przejrzysta. Obrazy są odzwierciedleniem zachwytu uchwyconego w konkretnej rzeczywistości, są: „[…] świadectwem wzruszeń, wynikających z obecności w określonym miejscu i czasie. […]. Przedstawiają ją, jako malarkę miejsca i chwili.” (fragment z: „Zamojski Kwartalnik Kulturalny”, Nr 1-2 (70-71) 2002, s. 57). Hasło <<Wyobraźnia z natury>>, będące mottem przewodnim wystawy, w tej wymowie jest równie czytelne, jak obrazy: „Moje obrazy są czytelne, nie ma tu kombinowania, bo i natura jest czytelna. Maluję jak czuję, a natura jest tu podtekstem.”
W trakcie wystaw Pani Zofia opowiadała przybyłym gościom o swoim zamiłowaniu do malarstwa, rysunku, grafiki. Szczegółowo opisała proces powstawania dzieł, techniki jakimi się posłużyła, zaprezentowała narzędzia i materiały swojej codziennej pracy. Ale jak już wspomniałam na wstępie, pozostawiła też w naszej pamięci i sercach kilka wzruszających opowieści, bo jak twierdzi, ta praca daje jej nie tylko wiele satysfakcji, dostarcza równocześnie cennych znajomości, inspiracji i historii.
Jedną z nich stanowi życiorys absolwentki Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu – Grażyny Chorążyczewskiej. Uczennica Pani Zofii od początku wyróżniała się na tle grupy ocenami, kulturą osobistą, zdolnościami warsztatowymi i niezwykłym osobistym przeżyciem. Wywodziła się z rodziny świeckiej (nie uczęszczała na lekcję religii). Po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych pracowała w teatrze w Warszawie. Koleje losu pchnęły ją do Paryża, gdzie przypadkiem spotkała Matkę Teresę (chociaż, czy w tej historii można mówić o przypadku?). Wpływ założycielki zgromadzenia Misjonarek Miłości okazał się tak wielki, że przyjęła I Komunię Świętą, a następnie habit zakonny. Odtąd na stałe związała swoje życie z Ośrodkiem Opiekuńczym dla Ociemniałych w Laskach. Porzuciła malarstwo, teatr i sławę. Decyzja ta była dużym zaskoczeniem dla znajomych i rodziny. Historia uczennicy nam wszystkim wydaje się wyjątkowa. Dziękujemy Pani Zofii za tą piękną, refleksyjną opowieść!
Pani Zofia w swojej galerii posiada wiele zachwycających dzieł i równie sporo związanych z nimi historii. Wypracowanym warsztatem, jako artystka potrafi posługiwać się profesjonalnie, wzbudzając w odbiorcy niepowtarzalne emocje. Wymalowane przez Panią Zofię pędzlem oraz słowem obrazy na długo pozostają w sercach i umysłach jej widzów, czy słuchaczy. A teraz jeszcze jedna i w tym artykule ostatnia już opowieść przytoczona przez artystkę, której bohaterka ginie na tle malowniczego krajobrazu. Nie tło tragicznej śmierci jest tu jednak najważniejsze, ale sama postać: Krystyna Krahelska ps. „Danuta” – polska poetka, harcerka, pielęgniarka, etnografka, żołnierz Armii Krajowej, sanitariuszka w powstaniu warszawskim. Zginęła spiesząc na ratunek rannemu koledze, biegnąc przez pole słoneczników została trzykrotnie postrzelona przez niemieckiego snajpera. Poległa w pierwszych dniach powstania mając zaledwie 30 lat. Jej sława nie wynika jedynie z bohaterskiej postawy, Krystyna Krahelska dała twarz warszawskiej Syrenie. Pomnik usytuowany został nad Wisłą, na Wybrzeżu Kościuszkowskim, u wylotu Tamki. Jego powstanie zawdzięczamy Prezydentowi Warszawy Stefanowi Starzyńskiemu. Modelka, która pozowała do pomnika została wybrana nieprzypadkowo. Krystyna zasłynęła w środowisku studenckim – pisała wiersze, piosenki, a przy tym cudownie śpiewała. Jej repertuar zachwycał różnorodnością i skalą głosu. W swojej twórczości przeplatała różne tradycje i kultury, od pieśni ludowych rodzimych, po utwory o rodowodzie białoruskim, rosyjskim, ukraińskim. Sięgała także po arie operowe. Jej występy muzyczne były nagrywane w studiach fonograficznych, ale nie przetrwały wojny. Głos Krahelskiej stał się legendarny, jak sama postać Syrenki. Wyjątkowość tej postaci wynikała również z rodzinnych przekonań. Wychowana w duchu patriotyzmu i w zgodzie z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, będąc już w Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Brześciu złożyła przyrzeczenie: „Mam szczerą wolę całym życiem służyć Bogu i Ojczyźnie, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłuszną prawu harcerskiemu.” W grudniu 1939 r. po raz kolejny powtórzyła tą przysięgę, wstępując w szeregi Związku Walki Zbrojnej, później AK, przyjęła pseudonim „Danuta”. W 1944 r. mimo przeczucia wybuchu powstania i czyhającej za rogiem śmierci, przyjechała do Warszawy, tuż przed napisała wiersz: „Chryste Panie z przydrożnych połamanych krzyży / Daj nam, Chryste przydrożny, silną wolę życia! / I daj nam śmierć żołnierską – jeśli umrzeć trzeba. / Poprzez ciemność i burze daj nam iść najprościej / Drogą do nowej Polski, drogą do wolności.” W powstańczej Warszawie zgłosiła się jako sanitariuszka do 7 Pułku Ułanów Lubelskich, Dywizjonu AK „Jeleń”, pluton 1108. Zadaniem plutonu było zdobycie z rąk Niemców redakcji „Nowego Kuriera Warszawskiego”. Podczas tej akcji ocaliła wielu, biegnąc z pomocą do kolejnego rannego została postrzelona w płuco. Pod ostrzałem koledzy próbowali ją ratować. Przytomna prosiła „Odejdźcie, odsuńcie się, zostawcie mnie”. Pułk wycofał się na rozkaz dowódcy, a Krystyna została wśród słoneczników. Pod osłoną nocy patrol zabrał ją do punktu sanitarnego, jednak nie przeżyła operacji. Została pochowana na podwórku przy ul. Polnej 36. O bohaterce nie zapomniano – pośmiertnie uhonorowano ją: Medalem Wojska; Krzyżem Walecznych; Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami; Krzyżem Armii Krajowej. 9 kwietnia 1945 r. odbyła się ekshumacja, ciało Krystyny Krahelskiej złożono na Cmentarzu na Służewie przy ul. Renety w Warszawie. [Opowieść Pani Zofii została uzupełniona o szczegółowe informacje; źródło: https://www.tpw.org.pl/krystyna-krahelska.html]. Niesamowita opowieść, wyjątkowa postać i śmierć w malowniczej scenerii. Obok takich historii nie sposób przejść obojętnie!
Pani Zofio, dziękujemy za emocjonujące spotkanie w wyjątkowej scenerii!

(BPGZ; Anna Dubel)