“Pisanie ciągle przeplata się z życiem” – spotkanie autorskie z J. M. Chmielewską

82

Po raz kolejny Biblioteka Publiczna Gminy Zamość z/s w Mokrem zorganizowała, w ramach działalności Dyskusyjnego Klubu Książki, spotkanie autorskie. Tym razem w dniu 8 listopada br. gościliśmy Panią Joannę Marię Chmielewską! Pani Joanna okazała się pełną humoru i oryginalnych pomysłów kobietą, która nie boi się eksperymentować, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Początki jej twórczości, jak sama przyznaje autorka, nie były łatwe, ani spektakularne. Porażki z przeszłości, niedocenienie przez nauczycieli, pierwszy wygrany konkurs, mnóstwo wysłanych maili bez odpowiedzi i tylko jedna informacja zwrotna. Koleje wydarzeń, które nie jednemu sygnalizowałyby myśl – daj sobie spokój, dla Pani Joanny stały się zapalnikiem do działania. I tak od pierwszych książeczek dla dzieci, przeszła do powieści dla dorosłych. Od zawodu pedagoga, do pisarki. Od szukania inspiracji w codzienności, po eksperymentowanie z literaturą, prowadzenie warsztatów twórczego pisania i kursy z jogi śmiechu. Energiczna mieszanka wybuchowa w jednej osobie – nie oznacza to jednak, że powieści autorstwa J. M. Chmielewskiej są absurdalnie oderwane od realiów. Dla przykładu jej najnowsza książka, pt. „Złodziejka opowieści”, to literacka próba zmierzenia się z dylematem granic między fikcją, a rzeczywistością. To próba odpowiedzi na pytania: jak pisać, by zachować autentyczność, przy jednoczesnym zachowaniu zasady „kreatywnego tworzenia”? Czy kultura i literatura mają prawo być ponad moralnością? Takich niekonwencjonalnych, bardzo mocnych akcentów można odnaleźć więcej w twórczości naszego gościa, jak twierdzi pisarka życie samo ich dostarcza: „pisanie ciągle przeplata się z życiem”. Dla przykładu kolejny motyw wspomnianej powieści – wątek pielgrzymki Św. Jakuba, element inspirowany historiami ludzi napotkanymi na szlaku. Powieść w tym punkcie skłania do filozoficznych refleksji nad sensem życia: czy aby to my sami wybieramy miejsca, czy one wybierają nas? A jeśli zdecydujesz się na wybór ścieżki, automatycznie rezygnujesz z tysiąca innych dróg – to tracisz, czy zyskujesz? Czy każde zamknięcie oznacza równocześnie paradoksalnie otwarcie czegoś nowego, nowe możliwości, nowe decyzje? Zdecydowanie dla autorki – życie to niekończąca się wędrówka pełna niespodzianek! To ciągła niewiadoma, co czeka nas za rogiem!
Powieści J. M. Chmielewskiej to literatura pełna emocji, energii, gdzie mniej ważne są wydarzenia, najważniejsze jest przeżycie, doświadczenie czegoś, co nami „telepnie”. Tylko tak napisana powieść zostanie zapamiętana. I faktycznie, kolejny pomysł na książkę pióra Pani Joanny – „Mąż zastępczy”, to zapadający w pamięć nowatorski eksperyment; pomysł zrodził się pod wpływem oryginalnej informacji z Internetu, wyszukanej pod hasłem dziwne zawody, śmieszne ogłoszenia. Mąż do wynajęcia, jak się okazuje, to autentyczna profesja, którą zapoczątkował pewien filozof poszukujący dodatkowego źródła finansowania, a równocześnie chcącego czerpać satysfakcję z nowo poznanych ludzi, bez żadnych dwuznaczności oczywiście! Pan faktycznie pomaga potrzebującym przysłowiowej „złotej rączki”, stając się z każdym zleceniem bogatszym o kolejne spotkanie, bo jak twierdzi: „Każdy dom to inna historia, opowieść, to rozmowa z ludźmi”. Trochę tak jest, że wielkie rzeczy rodzą się z dziwnych, oryginalnych idei – chociażby psychiczne skrzywienie w formie hipergrafii, nieoczekiwanie może stać się dla pisarza błogosławieństwem, nie dysfunkcją. Potrzeba ciągłego pisania nierzadko bezsensownego, ostatecznie jak sugeruje pisarka może zostać twórczo wykorzystane (Pani Joanno, życzymy Pani wyłącznie takiej „twórczej hipergrafii”).
W trakcie spotkania pisarka, jak złota rybka, spełniła życzenia naszych czytelniczek: oprócz odpowiedzi na nurtujące pytania, autografów, pamiątkowego zdjęcia, Pani Joanna odczytała na prośbę uczestników ulubiony fragment ze swojej najnowszej powieści (nagranie tego momentu można obejrzeć na fanpage’u biblioteki), zdradziła kulisy przyszłych powieści i sekret o swoim zamiłowaniu do aniołów, ale nie tych błękitnych, w aureolkach – tylko do tych niesfornych, jak przyznaje Pani Joanna: ”Mam sentyment do aniołów raczej niepokornych, z charakterkiem, zadziornych. W pierwszej wersji chciałam nadać jednej ze swoich powieści tytuł , ostatecznie po wywiadzie z czytelnikami, którym ten tytuł kojarzył się raczej mniej pozytywnie, pozostał <anioł wędrowny> myślę, że do bólu pasujący”. Czy faktycznie ta wersja tytułu powieści „Dom pod wędrownym aniołem” jest bardziej odpowiednia, drogi czytelniku oceń sam :), serdecznie zachęcam do lektury!

młodszy bibliotekarz Anna Dubel