Wynik ma być efektem pracy

82

Przy okazji warsztatów szkoleniowych w Zawadzie klubowe media Gryfa przeprowadziły wywiad z Dariuszem Grzegrzółką – Dyrektorem Akademii Raków Częstochowa.

WYNIK MA BYĆ EFEKTEM PRACY

Akademia Raków Częstochowa ma w naszym kraju swoją renomę. Jak duża jest skala tego przedsięwzięcia?
– Prowadzimy obecnie 18 zespołów, czyli na każdym etapie szkoleniowym co najmniej po jednym. Od piłki siedmioosobowej w górę mamy po jednej drużynie, zaś w piłce dziecięcej po dwa. W sumie szkolimy 300-350 zawodników, w tym zespoły żeńskie. Jako akademia otrzymaliśmy złotą gwiazdkę z certyfikacji PZPN, a jednym z wymogów jest posiadanie drużyny kobiecej, więc również w tym względzie patrzymy do przodu i rozwijamy się.
Tak duża Akademia wiąże się na pewno z zatrudnianiem wielu trenerów…
– Jesteśmy akademią kompletną. Pod moją jurysdykcją pracuje ponad pięćdziesięciu pracowników, w tym ponad czterdziestu szkoleniowców. Mamy zatrudnionego trenera przygotowania mentalnego, czterech trenerów przygotowania motorycznego, trzech fizjoterapeutów, trzech specjalistów od szkolenia bramkarzy oraz trenerów asystentów, analityków i pracowników działu organizacji klubu.
Do tego dochodzi też sieć klubów filialnych w całym kraju…
– Obecnie jest ich 37. Co roku poddajemy je weryfikacji, stąd też liczba ta jest zmienna. Ten projekt jest już projektem na tyle dojrzałym, że ciągle pracujemy nad podnoszeniem standardów. Chcemy, żeby kluby filialne w pełni nam ufały i dobrze pracowały, wykorzystując wartości szkoleniowe, które od nas otrzymują. Stąd też warsztaty takie jak te zorganizowane z Gryfem Gmina Zamość w Zawadzie. Współpraca ma być wzajemna, a klub filialny ma się z Rakowem utożsamiać.
Jakie korzyści ze współpracy z Rakowem Częstochowa ma taki klub jak Gryf Gmina Zamość?
– Przede wszystkim dajemy Gryfowi swoje wszystkie wartości szkoleniowe. Nie chowamy niczego do szuflady, mówiąc np., że tego wam nie pokażemy, bo jesteście mniejszym klubem. Jest dokładnie odwrotnie. Skoro nam zaufaliście, chcecie pracować w oparciu o naszą wiedzę i doświadczenie, to dla nas jest to powód do dumy. Tak jak dzisiaj – zostaliśmy zaproszeni do Zawady, gdzie mamy możliwość przeprowadzenia jednostki treningowej czy zaprezentowania, jak budujemy środki treningowe i w jakim kierunku chcemy podążać. Jeżeli Gryf może na tym skorzystać, to uważam, że to dobrze dla obu stron. Może to nieskromnie zabrzmi, ale dzisiaj Akademia Raków jest wiodącą akademią w Polsce. Nie mówię, że jest najlepsza, ale na pewno daje duże wartości szkoleniowe i zawodnikom, i trenerom. Na bazie doświadczenia i wiedzy możemy więc każdemu klubowi zaproponować naprawdę sporo korzyści. Pytanie, czy klub zechce z tego korzystać. W Gryfie, co widać po zaangażowaniu, ta wiedza jest właściwie wykorzystywana.
No właśnie, jak w Częstochowie ocenia się współpracę z Gryfem?
– Jako Raków chwalimy sobie współpracę z Gryfem. Jest bardzo merytoryczna, a nasze relacje oparte są na wzajemnym szacunku. Jeżeli tylko zwracamy się z jakąś prośbą, to zawsze taką informację otrzymujemy, a zawodnicy Gryfa goszczą w naszej Akademii. Doceniamy i szanujemy otwartość Gryfa. Powiem jeszcze, że współpracy nie ograniczamy tylko do zawodników. Nie można wykluczyć, że w przyszłości któryś z trenerów tego klubu zaaplikuje do nas i trafi do Akademii Raków.
Raków Częstochowa w opinii wielu kibiców w Polsce to klub z charakterem, a Marek Papszun to szkoleniowiec z autorytetem. Skąd bierze się ta spójność i sukcesy?
– Od najmłodszych roczników w naszej akademii wcielamy w życie tę samą ideę pracy. Zgodnie z nią wynik sam w sobie nie może być celem. Musi być natomiast efektem pracy na treningu. To, w jaki sposób realizujemy treści programowe i jak zawodników uczymy, zostaje poddane weryfikacji w czasie meczów. Wygrywanie stanowi więc tylko środek do tego celu. Jeżeli solidnie pracujemy, dobrze szkolimy i wyciągamy właściwe wnioski, to wygrywamy. Wynik jest więc zawsze efektem właściwej pracy.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.
STS Gryf