Aktorska droga Jerzego Rogalskiego

28

2 grudnia 2022 roku Biblioteka Publiczna Gminy Zamość z/s w Mokrem w ramach realizacji projektu  Kierunku interwencji 4.1. Blisko, będącego częścią Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 2.0 na lata 2021-2025, którego organizatorem jest Narodowe Centrum Kultury zorganizowała spotkanie autorskie z Jerzym Rogalskim w Bibliotece Publicznej Gminy Nielisz. Spotkanie to było częścią szkoleń z zakresu charakterystyki pokolenia Z i Millenialsów oraz biblioteki jako centrum i przestrzeń życia kulturalnego, by stworzyć tzw. „trzecie miejsce”. Oba bloki szkoleniowe poprowadził dr Sławomir Franc.
Pan Jerzy Rogalski jest aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym. Ukończył Wydział Aktorski w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Był związany z Bałtyckim Teatrem Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, z Teatrem Polskim w Szczecinie, a od 1976 roku aż do przejścia na emeryturę był aktorem Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Przez wiele lat związany z lubelskim kabaretem „Loża 44”. Dużą popularność przyniosły mu role porucznika Jaszczuka w serialu telewizyjnym „07 zgłoś się” i Tośka w „Plebanii” oraz Staśka Kolasy w filmie „Kogel mogel”.
W ponad 50 letniej pracy artystycznej zagrał ok 90 epizodów, zaliczył 140 premier teatralnych, mnóstwo programów telewizyjnych i audycji radiowych. Pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego, ale jak sam zaznaczył, korzenie zapuścił i do chwili obecnej mieszka w Lublinie. Podczas spotkania aktor opowiadał o swojej drodze do aktorstwa, o tym, że tak naprawdę, to nie ma on żadnych korzeni aktorskich, nikt z jego krewnych nie przejawiał talentu aktorskiego, a on sam, jak zaznaczył, swoim wyglądem, urodą, posturą nie wyróżniał się szczególnie. Dodaje, że był drobnym, niskim, chudym dzieckiem, mającym problem z wymową, z fatalną dykcją, jednak jakieś dziwne przekonanie wiodło go do tego, by swoje losy związać z teatrem i kinem, bo sam nie dopuszczał myśli, że nie może zostać aktorem.

Pan Jerzy wspominał wielokrotnie, że czasami w życiu sprawy przybierają dziwny obrót i dzieją się rzeczy, o których nawet nie pomyślimy, może dzięki przypadkowi, może to zrządzenie losu. Z nutką nostalgii Pan Jerzy opowiedział o swojej pierwszej wizycie w teatrze, o tym, że tak naprawdę to przypadek sprawił, że dostał bilety na spektakl „Balladyna” Juliusza Słowackiego. Co prawda pierwsza wizyta zakończyła się ucieczką z teatru w momencie, gdy pojawił się duch zmarłej Aliny, ale upór sprawił, iż aktor wrócił następnego dnia z siostrą, która mocno trzymała go za rękę. Na wszelki wypadek miejsca, które wykupił znajdowały się nieco dalej od sceny i w ten sposób obejrzał cały spektakl.

Wspominał swoją przyjaźń z arcybiskupem Józefem Życińskim, którego poznał w liceum w Piotrkowie Trybunalskim. W późniejszym czasie miał zaszczyt wcielić się w jego postać na scenie.

Pierwszą rolę epizodyczną zagrał w filmie Jak rozpętałem drugą wojnę światową, gdzie zagrał Jędrka Grzyba, który był chłopem przewożącym bydło. Od tego momentu zaczęto angażować go do innych epizodycznych ról. Z nutką nostalgii wspomina, że w czasie studiów w Szkole Filmowej mówiono mu, że jeśli się nie sprawdzi w teatrze, to sprawdzi się w filmie, z czego okazało się, że „sprawdził się i w teatrze i w filmie”.

Jego występy w kabarecie, (był to rok 1974) przypadły na dość trudny okres w naszych czasach. Wtedy bowiem wszechogarniająca cenzura nie pozwalała na wyrażanie swoich poglądów i myśli dotyczących ówczesnej rzeczywistości. Wywierała ogromny wpływ na działalność kulturalną w całym kraju. Pan Jerzy jednak dobrze wspomina te chwile w swojej karierze. Mówi o tym, jak nauczyli się posługiwać językiem literackim, metaforycznym w taki sposób, by pod przykrywką swej twórczości ukazywać to, jak postrzegają ówczesny świat. Była to swoista walka o to, by nie zatracić swojej godności i wolności, wolności słowa.

Z rozrzewnieniem wspomina o tym, że z nadmiaru pracy i obowiązków nie chciał zagrać w serialu „07 zgłoś się”. Długo się wahał nad tą propozycją, bo był zajęty teatrem, kabaretem i innymi filmami, jednak po namowach dyrektora teatru, Ignacego Gogolewskiego zgodził się i jak później się okazało, ta rola na zawsze została w pamięci widzów. Po jakimś czasie zdał sobie sprawę z tego, że to dzięki kabaretowi wziął udział w tym filmie, którego reżyserem był Krzysztof Szmagier, a jedną z głównych ról grał Bronisław Cieślak, bo to oni go wypatrzyli i zachęcali do podjęcia tego wyzwania.

Z sentymentem również Pan Jerzy wspomina rolę Tośka z serialu „Plebania”. Jednak jak sam zaznacza nie ma wśród jego ról, takiej z którą by się utożsamiał, czy lubił najbardziej. Większość z nas kojarzy Pana Jerzego z roli Staśka Kolasy z filmu „Kogel mogel”, jednak jak sam przyznaje nie jest zadowolony z efektu swojej pracy, gdyż jak wspomina grał tę rolę w bardzo trudnym dla siebie momencie życia i to w dużej mierze przyczyniło się do tego, że nie był sobą na planie. Dodaje również, że rola Staśka Kolasy, którą zagrał w ostatniej, III części tego filmu, też nie jest dla niego powodem do dumy, bo nie do końca zgadzał się z wizją tej postaci, która została mu przedstawiona. Ta część w dużej mierze ukazuje dowcip abstrakcyjny, a Pan Jerzy przyznaje, że bliżej mu do „chaplinowskiego” poczucia humoru.

Cały jego dorobek artystyczny jest swoistą encyklopedią doświadczeń, przeżyć i emocji, tych pozytywnych jak i negatywnych, ale mimo tak bogatego życiorysu muszę przyznać, że Pan Jerzy, to wyjątkowo miły, sympatyczny i pokorny człowiek. Cieszę się, że miałam okazję poznać go osobiście i mam nadzieję, że pozostali uczestnicy tego spotkania podzielają moją opinię. Na długo zapamiętam ten wspólnie spędzony czas. Dziękuję Panu Jerzemu za to, że znalazł chwilę by się z nami spotkać, porozmawiać i podzielić się swoimi doświadczeniami. Dziękuję również wszystkim, którzy uczestniczyli w tym spotkaniu i mam nadzieję, że nadal będziemy się spotykać podczas różnych akcji organizowanych przez bibliotekę.

Kustosz Dorota Waga
BPGZ z/s w Mokrem/Filia w Wysokiem