4 maja – Dzień Strażaka

373

W Gminie Zamość statutową działalność prowadzi 12 Jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych. Strażacy Ochotnicy kontynuują działalność założonego we wrześniu 1921 roku Głównego Związku Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. W Gminie Zamość do 1939 r. założone zostały: OSP Żdanówek (1920 r.), OSP Sitaniec (1922 r.), OSP Mokre (1923 r.), OSP Lipsko (1925 r.), OSP Zawada (1927 r. – Towarzystwo Ochotniczej Straży Pożarnej w Zawadzie), OSP Płoskie (1928 r.), OSP Białowola (1929 r.). Kolejne Jednostki założono już po wojnie: OSP Pniówek (1950 r.), OSP Wysokie (1954 r.), OSP Bortatycze (1961 r.), OSP Zawada (1962 r. – ponowne założenie), OSP Wólka Wieprzecka (1963 r.), OSP Skokówka (1992 r.). Z materiałów archiwalnych wynika, że poza wymienionymi powyżej, dzisiaj funkcjonującymi Jednostkami OSP, w 1927 roku funkcjonowały jeszcze OSP Łapiguz i OSP Siedliska. W powojennej historii gminnych OSP swoje miejsce miały także nie istniejące już OSP Szopinek, OSP Wychody i OSP Lipsko Polesie.
Na koniec roku 2019 do 12 stowarzyszeń OSP Gminy Zamość należało 532 Członków, w tym 77 Kobiet i 455 Mężczyzn. Przy 10 Jednostkach OSP istniały Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze, do których należało 169 Członków, w tym 73 Dziewczęta i 96 Chłopców. Przy OSP Białowola powstała Młodzieżowa Orkiestra Dęta, a przy OSP Płoskie Zespół Artystyczny. W ramach Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego funkcjonują OSP Mokre i OSP Białowola, oraz dodatkowo OSP Bortatycze (nie włączone oficjalnie do systemu).
W 2020 roku zakończyła się 5-letnia kadencja organów stowarzyszeń OSP. Ogłoszony i obowiązujący stan epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 nie pozwolił jednak na przeprowadzenie w okresie styczeń – marzec 2021 roku zebrań sprawozdawczo-wyborczych w Jednostkach OSP. Po nich powinien odbyć się kolejny Zjazd Gminny Związku OSP RP Oddziału Gminy Zamość. W roku 100-lecia istnienia Związku OSP RP nie możemy na razie podsumować działalności i wytyczyć kierunków działań na lata 2021 – 2025. Wierzę, że uczynimy to w okresie czerwiec – lipiec tego roku. Na dzisiaj proponuję chwilę wspomnień poprzez zdjęcia z obrad poprzedniego Zjazdu Oddziału Gminnego Związku OSP RP (1 maja 2016 r. w Białowoli) oraz pielgrzymki Strażaków do Sanktuarium Maryjnego w Częstochowie (20 kwietnia 2015 r.).

28.04.2021 r., Druh Ryszard Gliwiński


Święty Florian patron „ludzi ognia”

Św. Florian nie jest tylko patronatem strażaków, ale wszystkich osób, których praca ma związek z ogniem, czyli także hutników, kominiarzy, garncarzy, piekarzy, piwowarów, bednarzy, kowali i wielu innych. Według legendy do Polski dotarł po śmierci, ale z własnej woli. Jak to możliwe?

„Żywoty Świętego Floriana” spisano dopiero kilka wieków po jego męczeńskiej śmierci. Dlatego też fakty historyczne z jego życia ubarwione są przez tradycję i legendy. Urodził się w rzymskiej prowincji Noricum – dziś terytorium Austrii. Jako młodzieniec wstąpił do armii rzymskiej i doszedł do stanowiska dowódcy oddziału. W czasie służby i już jako weteran mieszkał niedaleko dzisiejszego miasta Krems (Austria). Sprawował obowiązki urzędnika w Lorch, w północnym Noricum. Wiernie służył cesarzowi, ale ówczesny cesarz Dioklecjan usilnie żądał od swoich poddanych oddawania mu boskiej czci i składania ofiar bożkom pogańskim. Było to nie do przyjęcia dla chrześcijan, do których należał Florian. Cesarz wydał wtedy cztery dekrety przeciwko chrześcijanom. Pierwszy zakazywał kultu chrześcijańskiego, drugi nakazywał aresztowanie wszystkich duchownych chrześcijańskich,
trzeci zapowiadał amnestię i uwolnienie z więzień tych chrześcijan, którzy zaprą się Chrystusa i złożą ofiary pogańskim bożkom, czwarty dekret nakazywał wszystkim mieszkańcom Cesarstwa Rzymskiego złożenie ofiar bogom pod groźbą surowych kar, w tym tortur i śmierci.
Gorliwie cesarskie dekrety wypełniał prefekt prowincji, Akwilinus. Kiedy Florian dowiedział się, że w Lauriacum (dzisiejsza nazwa Lorch) aresztowano 40 chrześcijan, jego dawnych towarzyszy broni, udał się do miasta, by stanąć w ich obronie, dodać odwagi i pocieszyć. Okazało się to bezskuteczne. Gdy wchodził do miasta, na moście spotkał oddział żołnierzy, swoich dawnych podwładnych. Dowiedział się od nich, że zostali wysłani, aby pojmać wszystkich chrześcijan. Wtedy Florian odważnie wyznał, że też nim jest. Pojmanego zaprowadzono do namiestnika Akwilina, który bardzo się zdziwił, że ceniony dowódca wojskowy jest chrześcijaninem. Nic nie dały jego namowy, by Florian wyrzekł się Chrystusa. Rozgniewany prefekt rozkazał poddać go torturom, a gdy i męki nie złamały wiary więźnia, rozkazał go utopić. Przyszłego świętego zaprowadzono na most, uwiązano mu u szyi ogromny kamień i strącono do rzeki Anizy (dzisiejsza nazwa Enns – dopływ Dunaju). Miało to miejsce 4 maja 304 r. Woda wyrzuciła ciało męczennika tak, że utknęło przy przybrzeżnej skale. A na niebie pojawił się orzeł, który krążył nad ciałem, strzegąc go. Według innych przekazów orzeł miał czuwać, siedząc przy umęczonych zwłokach wyrzuconych przez wodę na kamień. W nocy Florian ukazał się (prawdopodobnie we śnie) pobożnej wdowie Walerii, polecając, aby jego ciało przywiozła na wyznaczone miejsce i tam je pochowała. Niewiasta usłuchała, lecz nie okazało się to łatwe w górzystym terenie. W drodze do miejsca, wskazanego przez Floriana, woły, które ciągnęły wóz z ciałem, padły z pragnienia, ale spod ich kopyt wytrysnęło źródło, które ponoć istnieje do dzisiaj. Kobieta w końcu dotarła z ciałem do wskazanego miejsca i złożyła je w grobie.
Miejscowość, w której spoczął, nazywa się dziś St. Florian. Wkrótce grób męczennika zasłynął cudami. Na miejscu pochówku w późniejszych latach postawiono kaplicę, a następnie kościół i klasztor benedyktynów. Część relikwii Świętego Floriana przeniesiono do Rzymu.
Święty Florian jest patronem Austrii, ale zarazem jednym z czterech patronów Polski. Początki jego kultu sięgają w naszym kraju XII w., lecz należy przypomnieć, że w 1038 r. Polskę najechał książę czeski Brzetysław I i zabrał relikwie św. Wojciecha, pozbawiając kraj patrona. Polska potrzebowała więc nowego patrona, orędownika przed Bogiem, dlatego książę Kazimierz II Sprawiedliwy zwrócił się do papieża Lucjusza III, prosząc go o relikwię dla Polski, relikwię jakiegoś męczennika, który miałby być opiekunem całego narodu. Legenda mówi, że papież rozważał, którego świętego wybrać. Początkowo myślał o Świętych Szczepanie i Wawrzyńcu. Wszedł do katakumb, stanął pośród trumien i spytał, który z nieżyjących świętych chciałby zostać patronem tego północnego państwa. Wymienieni Święci mieli się odwrócić na znak sprzeciwu. Wtedy wieko jednej z trumien odsunęło się i wysunęła się ręka Świętego Floriana. Papież uznał to za znak i nakazał przewieźć jego relikwie do Polski. Tak opowiada legenda, potem nastąpiły fakty – relikwie Świętego Floriana przywiózł do Krakowa dnia 27 października 1184 r. Idzi, biskup Modeny w Italii. Wg przekazu Jana Długosza został on przyjęty ze wszystkimi honorami, pośród oznak powszechnej radości, przez wspomnianego księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedeona oraz przedstawicieli wszystkich stanów i klasztorów, którzy wyszli Idziemu naprzeciw na spotkanie, 7 mil przed celem podróży. Kolejne wydarzenie ponownie należałoby przypisać legendzie. Otóż, wozy ze szczątkami Świętego Floriana miały wyruszyć dalej z miejsca spotkania ku murom miejskim i krakowskiej katedrze, ale woły nie chciały ruszyć z miejsca, aż do momentu, gdy książę przyrzekł, że w tym miejscu stanie kościół ku czci nowego patrona kraju.
Wzniesiono więc świątynię, którą w 1226 r. konsekrował biskup krakowski Wincenty Kadłubek. Od początku została podniesiona przez księcia Kazimierza II Sprawiedliwego do godności kolegiaty, do której uroczyście przeniesiono część relikwii Świętego z katedry wawelskiej. Wokół świątyni zaczęła powstawać osada, aż w końcu w 1366 r. król Kazimierz Wielki nadał jej prawa miejskie i nazwę Florencja od imienia patrona. Nazwa była wprawdzie używana przez dwa stulecia, lecz nie przetrwała. Już w XV w. używano powszechnie określenia Kleparz. Po ponad trzystu latach Kleparz został przyłączony do Krakowa w XVIII w.
W 1436 r. Święty Florian został zaliczony, wraz ze świętymi Wojciechem, Stanisławem i Wacławem, do ścisłego grona głównych patronów Polski. Jemu też przypisuje się cudowne ocalenie kościoła pw. św. Floriana na Kleparzu. Otóż, w 1528 r. wybuchł tam wielki pożar. Wtedy widziano w powietrzu postać św. Floriana z naczyniem wody wylewanej na kościół, którego był patronem. Po tym widzeniu ugaszono pożar. Od tego czasu zaczęto czcić w Polsce Świętego Floriana jako chroniącego od pożaru, a strażacy przyjęli go na swojego patrona.
Jednak już wcześniej w Europie wzywano Świętego podczas pożogi. Być może ma to związek z jedną z legend opowiadającą o męczeństwie Św. Floriana. Podobno oprawcy początkowo chcieli go spalić na stosie. Wtedy Florian miał powiedzieć, że mogą to zrobić, a on po płomieniach wstąpi do Nieba. W ten sposób ogłosił wszystkim, że nie boi się śmierci za wiarę. Oprawcy przestraszyli się, że Florian ma jakieś tajemne moce i sposób na pokonanie ognia, więc postanowili go utopić.
Świętego Floriana wspominamy w Polsce dnia 4 maja, tj. w rocznicę jego męczeńskiej śmierci, świętując zarazem Dzień Strażaka, robią to także strażacy z Austrii, Bawarii, Alzacji, Włoch, Węgier i części Francji.
Przez swoją śmierć w rzece, której wody gaszą ogień, Florian jest wzywany tak przeciw powodziom, jak i pożarom, piorunom, oparzeniom i płomieniom czyśćca. Jest więc patronem strażaków, którzy gaszą pożary i przedstawicieli innych zawodów mających związek z ogniem, jak hutnicy, kominiarze, metalowcy, ale także piekarze i, co ciekawe, również piwowarzy, ponieważ ważone przez nich piwo „gasi palące pragnienie”.
Święty Florian jest przedstawiany w stroju rzymskiego żołnierza w hełmie, z krótkim mieczem i sztandarem na drzewcu włóczni, często podczas wylewania wody z wiadra na płonący dom (na pamiątkę opisanego powyżej cudu). Innymi jego atrybutami, czasem ukazywanymi na obrazach lub rzeźbach, są kamienie młyńskie i gniazdo bocianie, ponieważ niegdyś uważano, że bociany jako takie dają ochronę, a więc także przed pożarami, skoro często budują gniazda na kominach domów.
Doczekał się też honorowego miejsca w dawnej polskiej pieśni Bogurodzica, pełniącej kiedyś rolę hymnu narodowego. Jedna z jej zwrotek brzmi:

Święty Florianie,
Nasz miły patronie,
Proś za nami Gospodyna
Paniej Maryjej Syna.

Jego wizerunki często można spotkać w świątyniach. Figury Świętego Floriana zazwyczaj zajmują honorowe, centralne miejsce na głównych placach w miejscowościach. Nierzadko strażacy umieszczają podobizny swego patrona na remizach.

GOK: Magda Misztal

Bibliografia:

  1. Commilleri R., Wielka księga Świętych Patronów, Kielce 2002.
  2. Koper R., Wypłynęli na głębię, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu.
  3. Lanzi F. i G., Jak rozpoznać świętych i patronów w sztuce, Kielce 2004.
  4. Święci na każdy dzień: praca zbiorowa, pod red. AD Books S.rl., Florencja, Kielce 2011.
  5. Czyrek J., Święty Florian, Kraków 1993.
  6. Po śmierci postanowił przyjechać do Polski: Radio Kraków [online]. Polska. 15.06.2018. [dostęp: 12.04.2021]. Dostęp w internecie: https://www.radiokrakow.pl/audycje/wielka-sztuka-malopolski/po-smierci-postanowil-przyjechac-do-polski/
  7. gov.pl: Serwis Rzeczypospolitej Polskiej [online]. Polska. Św. Florian. [dostęp: 12.04.2021]. Dostęp w internecie: https://www.gov.pl/web/kwpsp-krakow/sw-florian.